Oszczędzałem wszędzie, nawet na rachunku za prąd – czego córka Richarda Harta nigdy nie musiała robić. Ale każda chwila ubóstwa wydawała mi się niezbędnym paliwem.
Za każdym razem, gdy kaloryfer się psuł albo zimno wkradało mi się w palce, słyszałem jego śmiech – gładki, lekceważący, odbijający się echem niczym szkło o szkło.
Wiedziałem, że nie zbuduję tego sam. SynergyX był zbyt skomplikowany, oparty na zaawansowanej, zautomatyzowanej inteligencji i architekturze otwartego rejestru, wymagający programisty na poziomie geniusza.
Właśnie tu pojawił się Alex Collins.
Spotkałem Alexa krótko w Hart and Company. Był geniuszem programowania, który przedstawił Richardowi Hartowi swoją koncepcję zdecentralizowanych finansów, tylko po to, by ten wyprosił go z pracy.
Jego słowa wciąż rezonowały w Alexie.
„Zbyt ryzykowne. Żadnej realnej wartości. Nigdy na tym nie zarobisz”.
Kiedy zadzwoniłem do Alexa, uczył programowania online; jego talent był marnowany przez establishment z Wall Street.
„Mam kapitał początkowy i wiedzę biznesową” – powiedziałem bez żadnych formalności. „I jestem niesamowicie zmotywowany. Richard Hart właśnie zwolnił mnie w Boże Narodzenie i powiedział, że jestem nic nie wart. Chcesz dołączyć?”
Alex nie wahał się. Dostrzegł ogień w moich oczach – wspólną niesprawiedliwość, którą oboje nosiliśmy w sobie z powodu tradycyjnego świata finansów.
Zostaliśmy partnerami, zjednoczeni wspólnym pragnieniem udowodnienia, że establishment się myli.
Nasze biuro mieściło się dosłownie w kącie garażu Alexa, mroźno zimą i duszno latem. Nieustannie skupialiśmy się na naszym głównym produkcie: inteligentnym algorytmie handlowym, który zdemokratyzował dostęp do globalnych rynków akcji i otwartych ksiąg rachunkowych, czymś zbudowanym na przejrzystości, a nie na manipulacji.
W deszczowy wtorek, sześć miesięcy później, napotkaliśmy pierwszą poważną przeszkodę. Kluczowy element technologii rozproszonego rejestru dla naszej platformy handlowej nie przeszedł testów stabilności. Kod teoretycznie był poprawny, ale dane rynkowe w czasie rzeczywistym powodowały nieoczekiwaną zmienność.
Alex był bliski całkowitego zniszczenia systemu, przekonany, że jego rozumowanie jest błędne. Ale ja wyraźnie widziałem dane.
„To nie kod, Alex. To czynnik ludzki. System doskonale reaguje na irracjonalność rynku”.
Wykorzystując moje wieloletnie doświadczenie jako analityka w Hart and Company, spędziliśmy kolejne czterdzieści osiem godzin na udoskonalaniu algorytmu. Wykorzystaliśmy moją unikalną wiedzę na temat psychologii klienta do modelowania irracjonalnych, często powtarzanych transakcji międzyludzkich, zmuszając zautomatyzowaną inteligencję do przewidywania porażek.
To małe, ale kluczowe zwycięstwo techniczne potwierdziło moją rolę kogoś więcej niż tylko finansisty.
Moja rodzina zakładała, że poniosłem porażkę. Moja mama, Eleanor, dzwoniła od czasu do czasu, jej głos był napięty, pełen subtelnej zachęty.
„Melissa, kochanie, proszę, wróć do Hart and Company. Możesz nagrywać filmy szkoleniowe online. Twój mały startup ewidentnie nie wypalił. Twój ojciec martwi się o twoją reputację”.
Słuchałem grzecznie i skłamałem. Powiedziałam jej, że pracuję jako freelancer dla zagranicznej firmy technologicznej, przeprowadzając strategiczne analizy rynku. Celowo stworzyłam ukrytą rzeczywistość, wmawiając im historię mojej porażki.
Ten okres cichego wysiłku dał mi potrzebną przykrywkę. Przestali szukać, bo założyli, że poniosłam porażkę.
Bycie niedocenianą było dokładnie tym, czego potrzebowałam.
Pewnego wieczoru, po sześciu miesiącach ciągłego programowania, Alex wpadł do garażu z laptopem w ręku.
„Melissa, Sequoia Ridge Venture Capital z San Francisco skontaktowało się z nami. Znaleźli nasz dokument na prywatnym forum. Chcą prezentacji demo. Chodzi o 500 000 dolarów kapitału zalążkowego”.
To było nasze pierwsze prawdziwe uznanie. Ale przyniosło też pierwszy poważny kryzys.
„Pięćset tysięcy” – wyszeptałam, a ta kwota wydawała się ogromna i przerażająca. „Ale chcą nas widzieć w San Francisco w przyszłym tygodniu”.
„Mamy jeszcze około tysiąca dolarów w banku, Melisso” – powiedziała Alex. „Te pieniądze miały pokryć kolejny miesiąc czynszu i usług”.
Twarz Alexa pociemniała.
„Jesteśmy praktycznie niewypłacalni. Nie stać nas nawet na bilety lotnicze i porządny hotel”.
Podszedłem do biurka i wziąłem mały czarny notes. Otworzyłem stronę, na której skrupulatnie zapisywałem pierwotne siedemdziesiąt pięć tysięcy dolarów.
Wszystko przepadło, zamienione na przestrzeń serwerową, opłaty prawne i makaron ramen.
„Musimy jechać” – powiedziałem, a w moich słowach brzmiała determinacja. „To nasza jedyna szansa. Nie poniesiemy porażki z powodu biletu lotniczego”.
Spojrzałem na Alexa.
„Pomyśl o…
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.