Czas cichych wysiłków dobiegł końca. Widmo powróciło, a zemsta miała zostać dokonana bezpośrednio na Wall Street.
W chwili, gdy prywatny samolot wylądował na Teterboro, poczułem ostry, ekscytujący urok Nowego Jorku – mojego terytorium wroga, a teraz mojej osobistej areny.
Nie byłem pokonanym pracownikiem, który uciekł dwa lata wcześniej. Byłem prezesem firmy wycenianej na 750 milionów dolarów.
Zamieniłem moje studio na Brooklynie na elegancki apartament z przeszkloną fasadą na Manhattanie, wystarczająco blisko, by widzieć imponujące wieżowce Wall Street, w tym ten, w którym mieści się Hart and Company Global Investments.
Mój powrót był niezapowiedziany, ale nieunikniony. Wróciłem z jednym celem: zamknąć rundę finansowania serii C i upewnić się, że mój ojciec, Richard Hart, usłyszy o tym nie za pośrednictwem plotek, ale poprzez oficjalne, niezaprzeczalne działania rynkowe.
Pierwsze spotkanie było kluczowym testem. Spotkałem się z Atlantic Ventures, tą samą firmą venture capital, która zmanipulowała Richarda Harta, zmuszając go do wycofania się z rundy finansowania serii A.
Napięcie w ich sali konferencyjnej było wyczuwalne. Wszyscy partnerzy – starsi, w garniturach, a teraz wyjątkowo szanujący – byli obecni. Nie tylko przepraszali. Desperacko liczyli na zysk.
Mark, partner, który zadzwonił do mnie dwa lata wcześniej z grzecznymi przeprosinami, poprowadził prezentację.
„Melisso, jesteśmy pod ogromnym wrażeniem dynamiki wzrostu SynergyX. Jej zautomatyzowana platforma inteligencji i dominująca pozycja na rynku zdecentralizowanych finansów są wręcz rewolucyjne. Spodziewamy się, że wycena Twojej firmy przekroczy miliard dolarów w ciągu najbliższych osiemnastu miesięcy”.
Słuchałem, zachowując chłodne, profesjonalne milczenie. Pozwoliłem, aby liczby i ich entuzjazm mówiły same za siebie, jeśli chodzi o moją wartość.
Kiedy nadszedł czas negocjacji, dyktowałem warunki z chirurgiczną precyzją.
Równowaga sił całkowicie się zmieniła. Nie byli już strażnikami. Byli petentami, licząc na to, że uda im się skorzystać z fali mojego sukcesu.
Podpisali list intencyjny w sprawie rundy finansowania serii C, a ja pozyskałem kolejne 750 milionów dolarów finansowania, umacniając naszą pozycję jako czołowego gracza w branży.
Wychodząc z wieżowca Atlantic Ventures, celowo zrobiłem objazd. Budynek znajdował się tuż obok Hart and Company Global Investments.
Zdecydowanie przeszedłem przez ich lobby, a tuż za mną podążał mój dyrektor ds. technologii, Alex. Zatrzymałem się – prawdopodobnie po to, żeby sprawdzić telefon – tuż przed marmurową tablicą z nazwiskiem Harta.
Wiedziałem dokładnie, kto mnie zobaczy.
Pani Peterson, asystentka dyrektora finansowego – znana plotkarka – przeszła obok. Nasze oczy się spotkały. Jej wyraz twarzy zmienił się z lekkiego zainteresowania w czyste zdumienie.
Niewypowiedziane prawdy o moim powrocie i sukcesie zaczęły docierać do najwyższych szczebli firmy.
To był pierwszy strzał.
Przewidywalny telefon zadzwonił trzydzieści minut później, gdy wracałam do mieszkania na Manhattanie. Dzwoniła moja mama, Eleanor. Jej głos był cienki i wysoki, przepełniony paniką.
„Melissa, jesteś tu? Czemu nam nie powiedziałaś? Pani Peterson właśnie dzwoniła do twojego ojca i jest kompletnie zdruzgotany. Mówi, że wyglądasz na… uspokojoną. I że właśnie wyszłaś z budynku Atlantic Ventures. Dlaczego tam byłaś?”
Jej panika była cichym, satysfakcjonującym szumem w mojej głowie, potwierdzającym dokładnie to poruszenie, które chciałam wywołać.
Zachowałam dystans.
„Mamo, wróciłam na kilka spotkań. Przeprowadzam strategiczną analizę rynku dla globalnej firmy inwestycyjnej. Atlantic Ventures jest zainteresowane rozszerzeniem swojego portfolio. Nie mogę rozmawiać o szczegółach – poufność. Rozumiesz?”
Użyłam żargonu biznesowego Richarda Harta.
„Analiza rynku… och, dzięki Bogu”. Twój ojciec martwił się, że nadal jesteś zaangażowany w ten technologiczny startup. Powiedział, że każdy konkurent Hart & Company zostanie szybko pokonany. „Zapraszam, kochanie, przyjdź do nas na kolację. Musimy porozmawiać o rodzinnej tradycji”.
Rozpaczliwie próbowała odzyskać nade mną kontrolę.
„Jestem bardzo zajęta, mamo. Zobaczę, co uda mi się zrobić na kolację. Obawiam się, że mój grafik będzie teraz zależał od godzin otwarcia giełdy”.
Rozłączyłam się, ogarnięta przytłaczającym poczuciem zwycięstwa. Już z nimi nie walczyłam. Wzbijałam się ponad nich.
Później tego wieczoru wznieśliśmy z Alexem toast w milczeniu. Ta chwila – nawet bardziej niż finansowanie z rundy C – wydawała się ostatnim krokiem.
Potem pozwolił mi…
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.