11 stycznia 1960 roku aktorka urodziła chłopca o imieniu Nicolas. Miała 25 lat i nie czuła się gotowa na macierzyństwo. „ Kiedy położyli jej dziecko na brzuchu, była tak wyczerpana, że je odepchnęła ” – opowiada Marie-Dominique Lelièvre w książce „Brigitte Bardot, plein la vue ” (Flammarion). Później bardzo ostro wypowiadała się o tym wydarzeniu, stwierdzając: „ Wolałabym urodzić szczeniaka ”. W wywiadzie dla dziennikarki Caroline Pigozzi z „Paris Match” , zamieszczonym w książce „Pourquoi eux ” (Plon), Brigitte Bardot sugeruje, że „ z pewnością nie był to odpowiedni moment na dziecko ”. Wyjaśnia: „ Miałam myśli samobójcze co trzy minuty, robiąc tylko głupie rzeczy, ale nie można wybierać; moment był zły i wszyscy cierpieli ” .

Nicolas Charrier pozywa matkę do sądu
Choć poród okazał się dla Brigitte Bardot „ traumatycznym ” doświadczeniem, jak sama wyznała w wywiadzie dla „Le Point”, jej ostre słowa były równie druzgocące dla jej syna, Nicolasa. Głęboko zraniony, Nicolas Charrier pozwał matkę w 1996 roku za naruszenie jego prawa do prywatności w czasie ciąży. W tej walce mógł liczyć na wsparcie ojca, Jacques’a Charriera, który szybko przyłączył się do jego sprawy. „ Syn Brigitte Bardot, Nicolas Charrier, i jej były mąż, Jacques Charrier, domagają się 6 milionów franków odszkodowania od aktorki i 5 milionów od Grasset, wydawcy, który wydał jej autobiografię „ Initiales BB” w październiku 1996 roku” – donosił „Libération” w 1997 roku. Mowa końcowa przedstawiona przez adwokata aktorki nie przekonała sędziów, którzy uznali ją za winną. 7 marca 1997 r. Jacques i Nicolas Charrier uzyskali wyrok nakazujący Brigitte Bardot i jej wydawcy zapłatę 150 000 franków pierwszemu i 100 000 franków drugiemu tytułem odszkodowania.
Matka i syn na drodze pojednania
Z czasem gwiazda filmu „I Bóg stworzył kobietę” otwarcie przyznaje się do swoich błędów. „ Brakowało mi dużego wsparcia, brakowało mi rodziców, ludzi, którzy pomogliby mi żyć. Nie miałam tego ” – wyjaśniła aktorka na łamach „Le Parisien” w 2022 roku. Czas leczy rany i chociaż ból wciąż jest, matce i synowi udaje się odbudować więź. „ Regularnie rozmawiamy. Mieszkając w Norwegii, odwiedza mnie raz w roku w La Madrague, sam lub z rodziną, żoną, moimi wnuczkami” – powiedziała Var Matinowi. „ Kocham go w szczególny sposób. I on mnie też kocha. Jest trochę do mnie podobny. Fizycznie odziedziczył wiele po ojcu ” – mówi kobieta, która czuła się swobodniej wśród zwierząt.